01-13-2013, 09:11 AM
Macie czasem coś takiego że słuchajac jakiegos utworu wzruszacie sie? Ale nie ze wzgledu np. na wspomnienia, tylko ze wzgledu na doznania estetyczne jakie dostarcza wybrany kawałek?
Ja tak mam kiedy w utworze jest dużo muzyki (wiem ze to brzmi jak ilośc cukruu w cukrze ale nie da sie tego inaczej nazwać) mnogość instrumentów, ale odpowiednio dobranych w odpowiedniej tonacji itd... choc czasami wystaczy sekcja smyczków lub wręcz jedne skrzypce żeby utworowi nadać dusze... Przykład? Fragment musicalu Moulin Rouge z tangiem Roxanne... Jak to uslyszałam to prawie sie poryczałm tak jest skomponowany i zagrany...
Może troche zamotałam, ale to przez te moje naleciałości pozostałe po szkole muzycznej.
Ja tak mam kiedy w utworze jest dużo muzyki (wiem ze to brzmi jak ilośc cukruu w cukrze ale nie da sie tego inaczej nazwać) mnogość instrumentów, ale odpowiednio dobranych w odpowiedniej tonacji itd... choc czasami wystaczy sekcja smyczków lub wręcz jedne skrzypce żeby utworowi nadać dusze... Przykład? Fragment musicalu Moulin Rouge z tangiem Roxanne... Jak to uslyszałam to prawie sie poryczałm tak jest skomponowany i zagrany...
Może troche zamotałam, ale to przez te moje naleciałości pozostałe po szkole muzycznej.
