Moda na zdrowe jedzenie nie musi oznaczać ciągłego jedzenia płatków owsianych z nisko cukrowymi owocami. Czasem można poszaleć i zrobić sobie grilla. No może nie od razu tłustą kaszankę, kiełbasę, czy boczek. Mogą być przecież owoce lub ryby. W wakacje na grilla z okazji Święta Bogurodzicy zaprosili nas właściciele apartamentu który wynajmowaliśmy w Czarnogórze. Grill był zrobiony ze specjalnego drewna, chyba oliwkowego. Najpierw się paliło potem tylko tliło nie dając dymu. Na pierwszy ruszt poszły kalmary. Niestety atlantyckie mrożone. Świeże ciężko dostać bo wszystko wykupują restauratorzy. Gospodarz kupił typową mrożonkę z marketu, dostępną również u nas. Kalmary rozłożył na ruszcie, zaraz po umyciu. Jedyne co to smagał je kropidłem z jałowca, umoczonym w oleju z oliwek z dodatkiem czosnku, cytryny, rozmarynu, soli morskiej i pieprzu. Potem tak samo grillował sardyny. Miały około 35 cm. Smacznie i zdrowo.
Niestety u nas nie mamy drewna oliwkowego, a grill na węgiel drzewny ciężko wyczuć. Zastanawiam się czy nie kupić grill elektryczny lub bardziej mobilny - gazowy. Może ktoś z Was może któryś z tych polecić -
https://www.sklepogrodniczy.pl/grille/grille-gazowe/ .